W psim ciele – lwie serce 
Nasz mały bohater, shit tzu o imieniu Zosia, o wielkim sercu, przeszedł naprawdę dużo
Choć choroba serduszka i niedawny zabieg chirurgiczny dały mu popalić, ten dzielny maluch nie traci pogody ducha.
Merda ogonkiem, rozdaje uśmiechy i uczy nas wszystkich, co znaczy prawdziwa siła i radość życia.
Trzymamy za niego kciuki i wierzymy, że jeszcze długo będzie zarażał nas swoim lwim sercem! 

